Ziemiańskie historie
Strona Glowna Galeria Biogramy Miejscowosci Historia mowiona Dodaj historie Wyszukaj Bibliografia
 Strona główna  Biogramy / genealogia  Adam Rybiński, h. Radwan 

osoba :
     Adam Rybiński, h. Radwan

pokrewieństwa :
     brak ...

nota biograficzna :


ADAM RYBIŃSKI h. RADWAN

       Adam Rybiski h. Radwan jest synem Leszka Rybińskiego i Beaty Branickiej h. Korczak ostatniej urodzonej w pałacu w Wilanowie, najmłodszej córki Adama Branickiego właściciela Wilanowa i majątku Roś. Adam Branicki Wilanów odziedziczył po swoim ojcu, natomiast majątek Roś otrzymała od swojego wuja Stefana Potockiego brata babki Jadwigi Branickiej. Stefan Potocki założył w Roś ordynację dla Adama Branickiego. Majątek Roś miał około 9000 ha. połowę areału stanowiły lasy, natomiast druga połowa przypadała na gospodarstwo, znajdowała się tam też stadnina koni, założona przez Adama Branickiego. Najważniejszym majątkiem był jednak Wilanów.

       Wilanów pierwotnie nazywał się Milanów. Król Jan III Sobieski w Wilanowie wybudował korpus główny pałacu, przed śmiercią dobudowuje wieże które nie zostają zwieńczone hełmami. Po śmierci króla jego żona Marysieńka i synowie zaczęli kłótnię w sprawie spuścizny i pamiątek po Janie III Sobieskim. Żona i synowie króla z pałacu wywieźli wszystko włącznie z obiciami ścian. W 1720 r. Konstanty Sobieski sprzedaje Wilanów hetmanowej. Elżbieta Sieniawska z domu Lubomirska córka Herakliusza Lubomirskiego, od niej zaczyna się rozwój i rozbudowa Wilanowa. Elżbieta Sieniawska dobudowała skrzydła pałacu, następnie pałac dzierżawił król August II Mocny, od jej córki Zofii z Sieniawskich 1voto Denhoffowej 2voto Czartoryskiej. Pałac w Wilanowie był dziedziczony po kądzieli. Po Zofii Denhoffowej pałac odziedziczyła jej córka Izabela Czartoryska po mężu Lubomirska. Po Izabeli Lubomirskiej pałac odziedziczyła jej córka Aleksandra, żona Stanisława Kostki Potockiego i przez trzy pokolenia Wilanów jest własnością Potockich. Po śmierci Augusta Potockiego, Wilanów zostaje w rękach jego żony Aleksandry Potockiej. Aleksandra Potocka chciała pierwotnie aby Wilanów przeszedł w ręce Artura lub Andrzeja Potockich z Krzeszowic, ale oni nie chcieli tego majątku. Majątek trafił w końcu w ręce Ksawerego Branickiego, żonatego z Anną Potocką siostrą Artura i Andrzeja Potockich z Krzeszowic. Ta rodzina tworzyła i rozwijała zbiory, dbała o majątek do czasów II Wojny Światowej. Od czasów Stanisława Kostki Potockiego część wnętrz była udostępniana zwiedzającym, natomiast za czasów rodziny Branickich przekształcono pałac w muzeum które powiększono o kolejne sale wystawowe. Adam Branicki przed wojną przekazał państwu bibliotekę Wilanowską która miała znaleźć się na Zamku Królewskim, a ostatecznie znalazła się w Bibliotece Narodowej. Po udostępnieniu sal po bibliotece, urządzano w nich wystawy czasowe np. "Malarstwo legionowe". W obecnym Muzeum Plakatu w Wilanowie na początku XX w. Ksawery Branicki założył teatr i kino. Warszawiacy w niedziele często jeździli na Bielany, ale też do Wilanowa, korzystali z parku, promem przepływali na łachę na Wiśle, na której odbywały się tańce i zabawy. W latach 1922 – 1923 uruchomiono profesjonalne muzeum, wprowadzono bilety wstępu do parku i muzeum. Postawiono budkę w której była kasa, oraz sklepik z pamiątkowymi wydawnictwami. Kustoszem muzeum w Wilanowie był Władysław Dynowski. W 1923 r. muzeum odwiedziło 23000 zwiedzających, w 1925 r. 25000 zwiedzających, bilet normalny kosztował 1 zł, ulgowy 30 gr., dal osób biedniejszych i przybyłych z odległych krańców Polski zwiedzanie było darmowe. Park był otwarty dla zwiedzających do godziny 18:00, koniec zwiedzania był oznajmiany trąbkami. Wycieczki do Wilanowa były nie tylko z Polski, ale także z Wielkiej Brytanii czy USA.
       Pałace w Wilanowie i w Natolinie były od 1926 r. zapisane jako zabytki, po mimo tego zostały przejęte na cele reformy rolnej PKWN, w protokole jest zapisane, że stan pałacu w Wilanowie jest dobry. W około były budynki związane z folwarkiem, oraz takie które z nim nie były związane jak karczma która istniała od czasów Jana III Sobieskiego, a dzisiaj znajduje się w niej restauracja Wilanów. Gdy rodzina wystąpiła po 1989 r. o zwrot budynku karczmy, dostała z ministerstwa rolnictwa odpowiedź, że karczma podległa pod reformę rolną ponieważ posiłki przygotowywane w niej były z produktów (mięso, kartofle, jarzyny, owoce) pochodzących z majątku. Powierzchnia dóbr Wilanowskich wynosiła przeszło 10000 ha.. Majątek składał się z trzech kluczy, najważniejsze były dobra Wilanów, folwark Zawady. W majątku wilanowskim była gorzelnia która została przekształcona w fabrykę dżemów wilanowskich z czerwonego rabarbaru, który został sprowadzony z Anglii i zaprowadzono jego uprawę w Wilanowie, oprócz rabarbaru uprawiano truskawki i poziomki. Po drugiej stronie Wisły znajdował się majątek Zastów z lasami. Dalej Anin, który nazwę swoją bierze po Annie Branickiej z Potockich. Anin był parcelowany przed wojną, miała tam być stacja kolejki EKD, oraz aleje ks. Józefa Poniatowskiego i Adama Branickiego, lasy anińskie miały 1500 ha. powierzchni.
        Kolejne to były dobra Chojnów w skład których wchodziły: lasy Chojnowskie stanowiły 2000 ha.. W Wilanowie powstało też archiwum Branickich h. Korczak i Branickich h. Gryf,przez majątek Roś oraz przez Jadwigę z Potockich Branicką, żonę Konstantego Branickiego rodziny były spokrewnione. W rodzinie byli też hetmani: Franciszek Ksawery Branicki i Stefan Czarniecki. Rodzina odziedziczyła wiele pamiątek po hetmanie Czarnieckim, jego burkę, zastawę zdobytą na królu Szwecji Karolu X Gustawie, oraz proporzec i szarfa króla Szwecji. Szarfa obecnie znajduje się w Wilanowie, proporzec Stefan Tarnowski przekazał na Zamek Królewski w Warszawie, natomiast zastawa która podobno była z platyny zaginęła w czasie wojny Polsko – Bolszewickiej i po podpisaniu Traktatu Ryskiego w 1921 r. do Polski nie wróciła.

         Mówi się o dużym zadłużeniu majątku Wilanów, zadłużenie pojawiło się po I Wojnie Światowej i wojnie Polsko – Bolszewickiej kiedy to w czasie działań wojennych został zniszczony majątek Roś i na jego odbudowę, wznowienie produkcji i hodowli rolnej potrzeba było dużych sum pieniędzy. Do majątku Roś przybyło też wielu ludzi za pracą którzy wszystko stracili w czasie wojny, pałac został przeznaczony na ochronkę, trzeba było też spłacić siostry Adama Branickiego, rodzeństwo przekazało dobra Wola Grodziska na rzecz zakładu dla ociemniałych w Laskach. Zakład w Laskach został założony przez krewną, Różę Czacką. Ksawery Władysław Branicki i jego syn Adam założyli i rozwinęli sady Natolińskie po których obecnie nie ma śladu i stoi tam osiedle mieszkaniowe, były tam folwarki: Wolica i Moczydło. Pradziadek P. Adama, Ksawery Władysław Branicki oprócz dóbr Wilanowskich posiadał też majątki na Ukrainie: Medwin, Uzin, Unin. Unin leżała na Polesiu Kijowskim, były tam urządzane wspaniałe polowania na głuszce. W pierwszych numerach czasopisma " Łowiec Polski" ukazały się opisy właśnie tych polowań na głuszce. Na polowania te Ksawery Władysław Branicki jeździł z swoimi przyjaciółmi, miedzy innymi z: malarzem Franciszkiem Teodorem Ejsmondem ojcem pisarza Juliana Ejsmonda, z Ludwikiem Szwede fabrykantem i działcem organizacji dobroczynnych w Warszawie, Jan Sztolcman zoolog, ornitolog i podróżnik, założyciel "Łowcy Polskiego", dyr. Muzeum Zoologicznego Branickich, czy Józef Siemiradzki geolog, paleontolog krewny malarza Henryka Siemiradzkiego. Braniccy fundowali też wyprawy naukowe do Peru dla zoologa Konstantego Jelskiego, na Syberię dla podróżnika, zoolologa, Jana Kalinowskiego, a także do Korei. W trakcie tych podróży na cześć rodziny Branickich został nazwany gryzoń występujący w dorzeczu Amazonki u podnóża Andów: Pakarana Branickiego ( Dinomys branicki ) obecnie gatunek narażony jest na wyginięcie. Ideę prywatnego muzeum zoologicznego wymyślił Władysław Taczanowski, ornitolog, autor cztero tomowej pracy "Ornithologie du Perou" którą zasponsorował Ksawery Władysław Branicki. Muzeum miało swoją siedzibę przy ul. Frascati w Warszawie, a jego dyrektorem został Jan Sztolcman, muzeum istniało tam do czasu odzyskania przez Polskę niepodległości i wtedy zostało przekazane państwu pod warunkiem, że powstanie Narodowe Muzeum Zoologiczne, które praktycznie powstało do dzisiaj, a eksponaty w tym jedna z największych kolekcji kolibrów, znajduję się w magazynie Polskiej Akademii Nauk.
         Kolejną osobą w rodzinie która zajęła się kolekcjonerstwem i muzealnictwem była Anna Potocka z Działyńskich prababka matki P. Adama Rybińskiego i jednocześnie prababka P. Jerzego Marii Mańkowskiego, której prababką była Izabela Czartoryska. Anna Potocka prowadziła kolekcję w zamku w Kurniku, który odziedziczyła po swoim ojcu Tytusie Działyńskim żonatym z Celestyną Zamoyską. Majątek Roś po zniszczeniach z okresu I Wojny Światowej się podniósł i rozwijał, niestety kryzys gospodarczy przyniósł wzrost zadłużenia Wilanowa. Majątek Wilanów przed wojną liczył 10000 ha.. Rodzina posiadała też pałacyk przy ul. Nowy Świat 18 w Warszawie oraz pięć budynków na ul. Smolnej.
        Rodzina miała problem z sprzedażą chociaż części majątku na pokrycie długu ponieważ była potrzebna zgoda Banku Rolnego, na co bank przez dłuższy czas nie chciał się zgodzić. W między czasie na zaspokojenie długów zostają sprzedane: pałac na Nowym Świecie, cztery budynki na ul. Smolnej oraz las Kabacki. W 1932 r. bank wyraża zgodę na parcelację, co odmienia sytuację finansową majątku i rodziny. Jako pierwsze jest parcelowane Zalesie – Adamów obecnie Zalesie Dolne, następnie parcelowane są: Wawer, Anin, a kolejno Służew, Służewiec, Paluch.
        P. Adam Rybiński jest afrykanistą i posiadał bogate zbiory przedmiotów związanych z Afryką, miał nadzieję, że uda mu się odzyskać jeden z budynków Wilanowskich które nie podlegały pod reformę rolną PKWN, aby kontynuując rodzinną tradycję założyć muzeum i bibliotekę, ale przestaje wierzyć, że to kiedyś nastąpi i pewnie będzie musiał oddać swoje zbiory jakiejś placówce. W latach 1929 – 1932 wstrzymano zakupy eksponatów do muzeum, oraz znacznie zmniejszono nakłady na remont i konserwację pałacu w Wilanowie. Od 1932 r. wszystko się zmienia, są robione zakupy i konserwacja pałacu na szeroką skalę. Przy muzeum w Wilanowie działa rada naukowa w skład której wchodzą prof. Władysław Tatarkiewicz, prof. Adolf Bohusz – Szyszko, są eksponaty wypożyczane na różne wystawy, ostatni raz w 1939 r. obrazy przedstawiające martwą naturę zostały pożyczone do Muzeum Narodowego w Warszawie.W 1933 r. urządzono dużą wystawę w Wilanowie z okazji 250 lecia Odsieczy Wiedeńskiej. Anna Branicka kupił na przykład do zbiorów w Wilanowie dziennik Jana III Sobieskiego z Odsieczy Wiedeńskiej, Ksawery Władysław Branicki zakupił blachy z trumny hetmana Żółkiewskiego, Adam Branicki w czasie wojny zakupił listy Jana III Sobieskiego.

       W czasie wojny Braniccy współpracują z A.K., do Wilanowa trafia kustosz Muzeum Narodowego Jan Morawiński który opracował inwentarz zbiorów Wilanowskich. Do Wilanowa trafił też prof. Gerard Ciołek historyk sztuki specjalizujący się w ogrodach, archeolog prof. Maria Bernhard która odnawia wazy Etruskie uszkodzone w czasie nalotów niemieckich w wrześniu 1939 r.. Przebywa tam też prof. Adam Stebelski, archiwista. W czasie wojny Adam i Maria Braniccy planują po jej zakończeniu utworzenie fundacji Wilanowskiej, planują wydawnictwa, planują unowocześnienie muzeum, niestety z powodu reformy rolnej PKWN plany nie zostają zrealizowane. Plany te opisał w artykułach wydawanych w latach 1945 – 1946 prof. Gerard Ciołek. Oprócz planów, rodzina musiała też ratować zbiory przed Niemcami, już w wrześniu 1939 r. najcenniejsze zbiory zostają zamurowane w piwnicy, powstają trzy zeszyty w których spisano ukryte rzeczy. Dzięki wstawiennictwu Marii Róży Radziwiłł która znała królową Włoch udało się załatwić z Niemcami, aby ci nie niszczyli Wilanowa.
    W czasie okupacji niemieckiej muzeum funkcjonuje nadal, ale dla bezpieczeństwa są wystawione mniej wartościowe eksponaty do czasu, w nie wyjaśnionych okolicznościach jeden z trzech zeszytów trafił w ręce Gestapo, które zaczęło się interesować gdzie się podziały najcenniejsze eksponaty. Po odnalezieniu ich przez Niemców były przygotowane do rekwizycji i wywiezienia, nie doszło do tego po wizycie Generalnego Gubernatora Hansa Franka, który zgodził się na pozostawienie zbiorów w Wilanowie pod warunkiem, że będzie tam muzeum tylko dla Niemców. Nie doszło do tego ponieważ gubernator dystryktu warszawskiego Ludwig Fischer postanowił w Wilanowie otworzyć kasyno dla Niemców. Ponownie interwencja u Hansa Franka uratowała Wilanów i kasyno nie powstało. Kontakt i interwencje u Hansa Franka były możliwe prze królową Włoch, która znała Hermana Goeringa. W 1943 r. ochrona się skończyła i część cennych eksponatów została przez Niemców wywieziona z Wilanowa.
        W salonie na stołach zebrano najcenniejsze eksponaty między innymi róże królowej Marysieńki, zabawki dzieci króla Jana III Sobieskiego i inne drobne rzeczy. Maria Branicka z swoją siostrą Elżbietą Dynowską wchodziły do tego salonu w długich płaszczach i część tych rzeczy wyniosły i uratowały przed wywiezieniem. Pieniądze z przedwojennych parcelacji przydały się także w czasie wojny nie tylko na dalszą konserwację pałacu, ale na wykupienie około kilkuset więźniów z rąk niemieckich której to akcji patronował Adam Branicki. Maria Branicka w raz z córkami działała w A.K Rodzice P. Adama Rybińskiego, Beata Branicka i Leszek Rybinski walczyli w Powstaniu Warszawskim, natomiast jej siostry Maria Helena i Anna Branickie zostały w tamtym okresie zatrzymane przez Niemców w Wilanowie. Żołnierze z dywizji Waffen SS Herman Goering mieli powiesić na bramie Marię Branicką z jej dwiema córkami Marią Helenę i Anną, na szczęście zostały odbite przez żołnierzy AK z oddziałów "Obroży".

       W święta Bożego Narodzenia w Wilanowie w białej sali była ustawiana wielka choinka, snopy zboża w czterech kątach sali, stał stół rodzinny, obok stół dla służby i wspólne spożywanie wigilii. Po wigilii były wręczane prezenty pracownikom, prezentów było sporo aby im sprawić radość. W Wilanowie był szpital zaprojektowany przez Marconiego, w budynku były wygodne niskie schody ułatwiające poruszanie się chorym, w każdym pokoju dla chorych była mała kuchenka. Była też ochronka, dzieci które tam przebywały dostawały najładniejsze zabawki na gwiazdkę, ładniejsze od tych które dostawały siostry Branickie. W czasie wojny w ochronce ukrywana była dziewczynka żydowska. W Wilanowie ukrywał się też Stanisław Aronson. W każde święta kościół był strojony przez pałac, na Boże Ciało wszystkie ołtarze znajdowały się w parku wilanowskim, w czasie procesji księdza pod ręce prowadzili najlepszy gospodarz i Adam Branicki.
    Pałac na rezydencję cało sezonową zaadoptował po przez dobudowanie skrzydła mieszkalnego Ksawery Władysław Branicki, do tego momentu Wilanów był zamieszkiwany tylko latem. Obok pałacu jest górka z której na sankach zjeżdżały okoliczne dzieci, po zabawie wszystkie dzieci były zapraszane do pałacu na gorącą czekoladę lub kakao. Łączność rodziny Branickich z mieszkańcami Wilanowa była kontynuowana po wojnie, mieszkańcy przywozili Branickim na święta róże artykuły żywnościowe, gęsi, indyki, kartofle, buraki. Rodzina Kanabusów przechowała biżuterię Branickich z której to nic nie zginęło, dopiero po wojnie gdy Braniccy przekazali do wyceny biżuterię pewnemu ziemianinowi została ona skradziona. Spłata majątku nastąpiła w 1940 r. po przez przekazanie bankowi dóbr Laski – Borki i części lasu Anińskiego. Braniccy ostatni raz byli w majątku Roś latem 1939 r. po ogłoszeniu mobilizacji wrócili do Wilanowa, a wraz z nimi przyjechało około 10 rodzin pracowników którzy zatrzymali się w Wilanowie. W kwietniu 1944 r. oddział A.K. w którym służyła Beata Branicka planował przeprowadzić zamach na nazistę przy szpitalu w którym leżała Zofia Mańkowska z swoim nowonarodzonym synem Jerzym.

       W Rosi były lasy i gospodarka z nimi związana, ale główną gałęzią produkcji były poza stadniną koni, chów krów, produkowano sery, była cegielnia, był młyn. Panie Branickie zostały aresztowane przez Niemców, a następnie przekazane wojskom węgierskim. Węgrzy wywieźli je w okolice Łowicze, gdzie zostały uwolnione i zamieszkały u jakiś gospodarzy w Nieborowie, ponieważ w tamtejszym pałacu nie było miejsca. Adam Branicki został aresztowany przez Niemców pod zarzutem finansowania Powstania Warszawskiego i osadzony w więzieniu w Łowiczu skąd udało się go wydostać. Natomiast Beata Branicka w czasie Powstania Warszawskiego wyszła z mąż za Leszka Rybińskiego. Po wyjściu z powstania kierowali się do Wilanowa, ale nie zostali wpuszczeni. Otrzymali informację, że reszta rodziny znajduje się w okolicy Nieborowa, tam też odnaleźli rodzinę. Beata Rybińska z mężem odłączyła się następnie od rodziny co ich uchroniło przed aresztowaniem przez NKWD i wywiezieniem do ZSRR, byli jednak poszukiwani przez NKWD. W tym okresie zmienili nazwisko na Rosińscy. Ukrywając się trafili też na jakiś czas do Milanówka do Zofii i Kazimierza Mańkowskich rodziców Jerzego Mańkowskiego. Następnie wyjechali do Łodzi do kolegi z Powstania, Stanisława Aronsona, następnie wyjechali do Krakowa. W Krakowie w pierwszym okresie zajmowali się różnymi pracami dorywczymi, dopiero po jakimś czasie Państwo Rybińscy dzięki przedwojennej znajomości z prof. Tadeuszem Mańkowskim otrzymali pracę na Wawelu. W tym okresie Leszek Rybinski zaczął studiować historię sztuki. Natomiast Beata Rybińska była sekretarką prof. Kazimierza Michałowskiego. Na boże narodzenie choinka była przywożona z lasów Chojnowskich, z stawów w Żabieńcu przywożono ryby. Przed wigilią odbywało się też zwyczajowe polowanie, na których gośćmi byli między innymi Prezydent R.P. prof. Ignacy Mościcki, marszałek Edward Rydz – Śmigły, Gen. Kazimierz Fabrycy, nie wszyscy byli dobrymi strzelcami i w związku z tym Maria Branicka stawiała przy znaczniejszych gościach aby ci zostali królami polowania, dobrych strzelców takich jak na przykład Dominik Rey.

Opracował S. Popowski




 data dodania: 0000-00-00